Tuszyć – zapomniane słowo o nadziei i spokoju

W trakcie sesji terapeutycznych prowadzący użył czasownika „tuszyć” w znaczeniu „mieć nadzieję, spodziewać się”. Czy takie użycie tego słowa jest współcześnie poprawne i zrozumiałe, czy też ma ono już wyłącznie charakter archaiczny i nie powinno być stosowane w języku mówionym?

Tuszyć to dawne, dziś już rzadziej używane słowo, ale na tyle piękne i znaczeniowo ciekawe, że warto je przypomnieć. Oznacza ono mieć nadzieję, spodziewać się czegoś, a więc wiąże się z oczekiwaniem na coś, co może się wydarzyć.
Wyraz ten ma bardzo stare pochodzenie. Sięga języka prasłowiańskiego, gdzie wiązał się z ideą wyciszenia, uspokojenia i łagodzenia emocji. W tym sensie tuszyć można rozumieć jako słowo kojące, niosące spokój i wyciszenie.
Od tego czasownika, a dokładniej od jego dawnego, dziś już nieistniejącego derywatu otuszyć (‚dodać otuchy, pokrzepić’), pochodzi rzeczownik otucha, oznaczający nadzieję i wewnętrzne podniesienie na duchu.
W dawnych tekstach można było tuszyć sobie dobrze, czyli ‚oczekiwać czegoś pomyślnego’ albo tuszyć komuś dobrze – ‚dodawać komuś nadziei’. Zdarzało się także powiedzenie tuszyć komuś źle lub o czymś złym, które nie oznaczało jednak złorzeczenia, lecz raczej ostrzeganie i przewidywanie niekorzystnego biegu wydarzeń.
Np.: W tej ciężkiej chorobie lekarze już mu tuszyli pewną śmierć.
Jeśli natomiast serce komuś tuszyło, oznaczało to, że ktoś przeczuwał coś dobrego, radosnego, coś, co – jak wierzono – mogło się spełnić.

Monika Kaczor