Jak zwierzęta trafiły do nazw roślin?

Skąd się wzięły nazwy: koniczyna, żurawina i dzięcielina?

Pierwotnie nazwa koniczyna oznaczała roślinę szczególnie lubianą przez konie, swoisty koński przysmak. Podobny sposób tworzenia nazw widoczny jest w wyrazie żurawina. Dawni użytkownicy języka wiązali tę roślinę z żurawiną, przypuszczając zapewne, że skoro oba występują na podmokłych terenach, to ptaki chętnie żywią się jej owocami. Żuraw lubi mokradła, żurawina również rośnie na bagnach, więc stąd już tylko krok do skojarzenia jednego z drugim.
Nieco inaczej przedstawia się historia słowa dzięcielina. W zależności od regionu nazwa ta bywała używana jako określenie koniczyny, ale mogła też oznaczać zupełnie inne rośliny, między innymi macierzankę, kaniankę, wykę czy nostrzyk.
Najprawdopodobniej wyraz dzięcielina ma związek z dzięciołem. Nie chodzi jednak o to, że ptaki te żywią się takimi roślinami. Źródłem nazwy mogło być ich charakterystyczne, pstrokate ubarwienie, przypominające wzorzyste kwiaty lub liście niektórych gatunków. Możliwe jest także inne wyjaśnienie. Rośliny takie jak wyka czy kanianka mają wiotkie pędy i wspinają się po łodygach innych roślin. Ten sposób wędrowania roslin mógł kojarzyć się z dzięciołem, który sprawnie przemieszcza się po pniach i gałęziach drzew.
Nazwy roślin często odzwierciedlają więc nie rzeczywiste związki ze światem zwierząt, lecz ludowe obserwacje, skojarzenia i wyobrażenia, które przez stulecia utrwalały się w języku.

Monika Kaczor

O bierniku słowa grill

Jak mówić poprawnie: robić grill czy robić grilla?

W przypadku słowa grill obserwujemy podobne zjawisko jak przy rzeczowniku kotlet. Osoby posługujące się staranną polszczyzną powiedzą zwykle: Poproszę kotlet, natomiast w języku potocznym często można usłyszeć formę Poproszę kotleta. Obie konstrukcje funkcjonują w użyciu, ale należą do różnych odmian języka.
Podobnie jest ze słowem grill. W polszczyźnie starannej biernik tego rzeczownika jest najczęściej taki sam jak mianownik, dlatego poprawnie powiemy: Wybraliście już miejsce na grill? W codziennych rozmowach częściej jednak pojawia się forma: Wybraliście już miejsce na grilla? Tutaj biernik przyjmuje postać dopełniacza.
Na wybór formy wpływa także znaczenie wyrazu. Gdy grill oznacza urządzenie do pieczenia potraw, naturalniejsza jest konstrukcja: Kupiłem nowy grill lub Przygotowaliśmy miejsce na grill. Jeżeli natomiast chodzi o spotkanie towarzyskie połączone z pieczeniem jedzenia na świeżym powietrzu, zdecydowanie częściej używa się formy grilla: Robimy grilla w weekend, Zaprosili nas na grilla. Choć zdanie Robimy grill w weekend jest gramatycznie poprawne, większości użytkowników języka wyda się mniej naturalne niż jego potoczny odpowiednik.
Można więc powiedzieć, że forma grill jest bliższa normie starannej, natomiast grilla mocno zakorzeniła się w języku codziennym, zwłaszcza wtedy, gdy mówimy nie o urządzeniu, lecz o wspólnym spotkaniu przy pieczonych potrawach.

Monika Kaczor

Baraszkowanie – nie tylko dziecięce psoty

Często słyszę, że dzieci albo zwierzęta baraszkują. Co dokładnie oznacza czasownik baraszkować i skąd wzięło się to słowo?

Możemy powiedzieć nie tylko swawolić czy dokazywać, lecz także baraszkować. To nieco dziś zapomniane słowo ma bardzo malowniczy rodowód. W XIX-wiecznym „Słowniku wileńskim” wyjaśniano, że baraszkować znaczy ‚baraszki stroić’, czyli ‚oddawać się figlom, zabawom i niewinnym psotom’. Same baraszki oznaczały ‚żarty, drobne wygłupy, błahostki i rozmaite dziecięce igraszki’.
Źródłosłów tego wyrazu wiąże się z dawnym wschodnim określeniem barankabaraszkiem. Choć słowo barasz bywało także nazwą ‚rogatego stworzenia znanego z ludowych podań’, współczesne znaczenie czasownika baraszkować przywołuje raczej obraz młodych, pełnych energii zwierząt. Można przypuszczać, że na jego metaforyczny sens wpłynęły obserwacje skaczących jagniąt, bawiących się kociąt czy innych młodych zwierząt, które chętnie zaczepiają się nawzajem i dokazują.
Także dzieci doskonale wpisują się w to znaczenie. Baraszkują, gdy turlają się po dywanie, robią koci grzbiet, przepychają się głowami z rodzeństwem albo urządzają wesołe gonitwy z rodzicami. Baraszkowanie nie oznacza więc niczego złego. To spontaniczna, radosna aktywność pełna ruchu, śmiechu i energii.
Można zatem powiedzieć, że młode istoty niemal każdego gatunku mają wspólną cechę – po prostu uwielbiają baraszkować.

Monika Kaczor

Tuszyć – zapomniane słowo o nadziei i spokoju

W trakcie sesji terapeutycznych prowadzący użył czasownika „tuszyć” w znaczeniu „mieć nadzieję, spodziewać się”. Czy takie użycie tego słowa jest współcześnie poprawne i zrozumiałe, czy też ma ono już wyłącznie charakter archaiczny i nie powinno być stosowane w języku mówionym?

Tuszyć to dawne, dziś już rzadziej używane słowo, ale na tyle piękne i znaczeniowo ciekawe, że warto je przypomnieć. Oznacza ono mieć nadzieję, spodziewać się czegoś, a więc wiąże się z oczekiwaniem na coś, co może się wydarzyć.
Wyraz ten ma bardzo stare pochodzenie. Sięga języka prasłowiańskiego, gdzie wiązał się z ideą wyciszenia, uspokojenia i łagodzenia emocji. W tym sensie tuszyć można rozumieć jako słowo kojące, niosące spokój i wyciszenie.
Od tego czasownika, a dokładniej od jego dawnego, dziś już nieistniejącego derywatu otuszyć (‚dodać otuchy, pokrzepić’), pochodzi rzeczownik otucha, oznaczający nadzieję i wewnętrzne podniesienie na duchu.
W dawnych tekstach można było tuszyć sobie dobrze, czyli ‚oczekiwać czegoś pomyślnego’ albo tuszyć komuś dobrze – ‚dodawać komuś nadziei’. Zdarzało się także powiedzenie tuszyć komuś źle lub o czymś złym, które nie oznaczało jednak złorzeczenia, lecz raczej ostrzeganie i przewidywanie niekorzystnego biegu wydarzeń.
Np.: W tej ciężkiej chorobie lekarze już mu tuszyli pewną śmierć.
Jeśli natomiast serce komuś tuszyło, oznaczało to, że ktoś przeczuwał coś dobrego, radosnego, coś, co – jak wierzono – mogło się spełnić.

Monika Kaczor

Chabazie – słowo, które zbiera wszystko – od chwastów po zarośla

Rozwiązując krzyżówkę, trafiłem na hasło oznaczające zeschłe kwiaty, chwasty, zielsko, gęste zarośla, krzaki, chaszcze, chrust, drobne gałęzie, trzcinowisko czy nadbrzeżny gąszcz roślin. Z kontekstu wychodzi mi „chabazie”, ale w diagramie pasuje tylko zapis przez samo „h”. Czy taka forma jest dopuszczalna, skoro w słowniku widzę zapis przez „ch”?

Zeschłe kwiaty, chwasty, zielsko, gęste zarośla, krzaki, chaszcze, chrust i rożne drobne gałęzie, trzcinowisko, nadbrzeżny gąszcz rozmaitych roślin – wszystko to można określić mianem chabazie. Forma chabazie to liczba mnoga – te chabazie. Jeden to chabaźten chabaź. Dawniej chabazie lub chabuzie były nazwą zbiorową liczby pojedynczej: to chabazie – tak jak na przykład to badziewie.
Poprawnie zapisujemy to słowo przez ch, anie przez samo h, choć formy habaź i habazie pojawiły się w tekstach już od dawna i pojawiają się również dzisiaj, przez co bywają odnotowywane w niektórych słownikach, zawsze jednak z odesłaniem do właściwej formy chabaź.

Monika Kaczor

Zagadkowa czy niejasna? Wyjaśniamy enigmatyczną ciekawostkę

Czy „enigmatyczna ciekawostka” to po prostu krótka wiadomość?

Co rozumiemy przez enigmatyczną ciekawostkę? Czy chodzi o ciekawostkę krótką i treściwą? Nie – taką nazwiemy lapidarną. A może chodzi o wiadomość ulotną, krótkotrwałą, wręcz „internetową”? Nie – to byłaby ciekawostka efemeryczna.
Słowo enigmatyczny oznacza po prostu „zagadkowy, tajemniczy, niejasny”. Tylko tyle i aż tyle. Enigmatyczna ciekawostka może być zatem pozytywnym określeniem informacji tajemniczej i intrygującej, ale równie dobrze może wskazywać na coś niejasnego i zagmatwanego.
Niech skojarzenie z „enigą” wojenną, szyfrowaniem i odkrywaniem ukrytych treści będzie naszym punktem odniesienia – wtedy unikniemy błędów w użyciu tego słowa.

Monika Kaczor

Kiedy używać słuszna racja, a kiedy tylko racja

Czy można powiedzieć „słuszna racja”, czy to źle brzmi?

W jednym ze znaczeń „racja” i „słuszność” są synonimami: można mieć rację i można mieć słuszność – oba wyrażenia znaczą to samo i są poprawne. Natomiast połączenie „słuszna racja” bywa uważane za pleonazm, czyli wyrażenie, w którym część zdania powtarza znaczenie zawarte w wyrazie nadrzędnym. Inaczej mówiac, wyrazy tworzące pleonazm znaczą to samo lub prawie to samo.
Jednak sformułowanie „słuszna racja” nie jest błędem językowym ani peonazmem, jeśli użyjemy go w kontekście, w którym podkreślamy wartość, trafność lub zasadność argumentu, a nie powtarzamy tautologicznie, że coś jest racją („racja” sama w sobie oznacza słuszność).

Przykłady poprawnego użycia:

 - W dyskusji o bezpieczeństwie w sieci jego słuszna racja dotycząca konieczności aktualizacji oprogramowania została przyjęta przez wszystkich.

 - Nie mogę się z Tobą nie zgodzić – masz słuszną rację, że należy dbać o higienę danych.

 - Słuszna racja prowadziła go do decyzji o wprowadzeniu nowych zasad w firmie.

W tych przykładach słuszna racja pełni funkcję uznania wartości argumentu lub opinii, a nie powtarza oczywistej definicji „racji”.

Monika Kaczor

Części ciała w nazwach potraw – zasada dopełniacza

Dlaczego mówimy udko kurczaka, a nie udko z kurczaka, skoro mówimy kotlet z mintaja?

Poprawne formy to: filet z pstrąga, pulpeciki z dorsza, kotlet z mintaja, potrawka z indyka. Natomiast mówimy wyłącznie: ikra jesiotra (a nie: z jesiotra), udko kurczaka (nie: z kurczaka), skrzydełko indyka (nie: z indyka), pierś kaczki (nie: z kaczki).
Zasada jest taka, że gdy nazwa odnosi się do części ciała – nawet jeśli funkcjonuje już jako danie – używamy dopełniacza, czyli odpowiadamy na pytanie „czyje? czego?”, a nie konstrukcji z przyimkiem „z”.

Monika Kaczor

Ci ekspaci – ten ekspat

Jak poprawnie mówić o jednej osobie z grupy ekspatów?

Termin ekspaci, zapożyczony z języka angielskiego, coraz częściej pojawia się w publicystyce i odnosi się do wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy wyjechali z ojczyzny, by pracować za granicą. W języku polskim możemy używać spolszczonej formy ekspaci, ale dopuszczalne jest też zachowanie oryginalnej pisowni expaci. Ponieważ w tekstach najczęściej spotykamy formy liczby mnogiej: ekspaci, ekspatów, z ekspatami, o ekspatach, pojawiają się trudności z utworzeniem poprawnej formy liczby pojedynczej. Problem ten potęguje częste zestawienie słowa ekspat z terminem nomada w tekstach dotyczących migracji. Skojarzenia z „nomadą” oraz z ogólniejszym określeniem „specjalista” mogą prowadzić do niepoprawnego użycia formy ekspata. Poprawnie natomiast w liczbie pojedynczej należy mówić i pisać: ten ekspat (lub ten ex pat), analogicznie jak w zdaniach: ten ekspert, ten fachowiec, ten emigrant.

Monika Kaczor

Kiedy używać ‘ich’, a kiedy ‘je’ jako formy zaimkowej w zdaniu?

Kiedy powinniśmy używać ich, a kiedy je jako formy zaimkowej w zdaniu?

Formy zaimkowe ich i je stosujemy w zależności od rodzaju rzeczownika, który zastępują. Formy ich używamy, gdy odnoszą się do:
- rzeczowników rodzaju męskoosobowego (np. chłopcy, mężczyźni, studenci, kierowcy),
- męskoosobowego podmiotu szeregowego (czyli grupy, w której jest co najmniej jedna osoba płci męskiej),
- tzw. podmiotu niejednorodnego (łączącego różne rodzaje).
We wszystkich pozostałych przypadkach stosujemy formę je.
Przykłady:

  •  Dzieci idą same do lasu, zawołaj je! – poprawnie, bo podmiot nie jest męskoosobowy, nawet jeśli w rzeczywistości są to sami chłopcy.
  •  Małgosia i Jaś idą sami do lasu, zawołaj ich! – poprawnie, bo Jaś to imię męskie, a więc podmiot szeregowy jest męskoosobowy.
  •  W budynku są jeszcze pies i kot, trzeba je uratować – poprawnie, bo pies i kot to rzeczowniki niemęskoosobowe.
  •  W budynku są jeszcze kobieta i pies, trzeba ich uratować! – poprawnie, bo połączenie rzeczownika żeńskiego i męskiego (zwierzęcia w rodzaju męskim) tworzy podmiot niejednorodny.

Monika Kaczor