Dzień Nauczyciela

Dyktando z okazji Dnia Edukacji Narodowej

ttps://l.facebook.com/l.php?u=https%3A%2F%2Fbit.ly%2F3lGpSCk&h=AT0DrwuisNm_joG65fRY6tIjWozD6toUHZeenM8VSsvOTfr7OY6wv3gJRqku-2L3tqNIZufS_OvT5vjq0vWkeiQhgplUVVyb_gF6nwyg9lMbbshE_krzRv-lCkwK_DzP5sUARujzUyBkAo_MWLHT&s=1

Dyktando w wersji elektronicznej do samodzielnego wypełnienia

https://polszczyzna.pl/dyktando-do-samodzielnego-wypelnienia-dzien-edukacji-narodowej/

Poprawny zapis ogólnopolskiego dyktanda

Bezbrzeżnie nieprawdopodobny Dzień Edukacji Narodowej

Dokądże zmierza dziś ta ciżba? W dłoniach dzierżą wiązanki, pakunki i suweniry. Cóż to za harce się tu odbywają, jakież to figle-migle? Podejdźże bliżej i sprawdź, dokąd tak truchtają wąską strużką.

Oto przodem podąża uroczy ośmioipółletni gołowąs z wiechciem jasnozłotych nachyłków okółkowych. Tuż za nim z niespotykaną chyżością kroczy mały zuch, trzymając w objęciach doniczkę z rachityczną łodygą diffenbachii / dieffenbachii. Obok spieszy wpółżywa z emocji dziewuszka z fotografią ze szkolnych wojaży. Na zdjęciu pośród połaci wierzbówki kiprzycy grupa uczniów otacza odprężonego nauczyciela. Kolejny młody dżentelmen / gentleman z laurką przyoblekł się dziś w tużurek. Skądże on ten żakiecik wytargał? Chyba od ćwierćwiecza spoczywał w kufrze! Inny fąfel w darze niesie własnoręcznie przygotowane ekslibrisy oraz komplet złożony z chalcedonowej kolii i broszki w kształcie ważki. Następny wręcza niepowtarzalny bukiet złożony z pierzastego krzaku pęcherznicy kalinolistnej z rodziny różowatych. Tymczasem międzygminny zespół Czarna Przemsza / Międzygminny Zespół „Czarna Przemsza” przedstawia melorecytację o chwalebnych czynach nauczycielskich. Reprezentanci stolarzy i tapicerów przywlekli w okamgnieniu szezlong obity higroskopijną tkaniną w esy-floresy. Myśliwi krzyczą: „Darzbór!”, harcmistrzowie: „Czuj duch!”, a górnicy: „Szczęść Boże!”. Potężny korowód rozzuchwalonej młodzieży niesie w darze bezcenne nagranie z koncertu Metalliki w polipropylenowej okładce wraz z plastikowym hula-hoopem / hula-hopem.

Rośnie wokół nauczyciela częstokół z prezentów. Piętrzą się archiwalne roczniki „Przeglądu Historyczno-Oświatowego”, a obok archaiczne przybory do kolażu i kaligrafii, w tym sążnisty spiżowy kątomierz. Fruwają wokół na wietrze e-maile wydrukowane w CMYK-u na papierze offsetowym i stronice z rękopisu w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Tuż-tuż po prawej drży podręcznik kamuflażu, po lewej w ramce pręży się siedmiobarwny nadmorski pejzaż i przeraża wypchane truchło kszyka. Nauczyciel patrzy na nie trwożliwie i chybaby wolał co nieco spokoju. Zległby na szezlongu, co chwila z tęsknotą ku niemu spoziera. Czy jego pięćdziesięcioipółmetrowe mieszkanko pomieści tę quasi-dżunglę i wypiętrzenia złożone z darów?

Skądinąd nadciągają ludzie z transparentem „Nauczyciel wszech czasów”. Na żywo długobrody kawalarz konstruuje witraż z konterfektem herosa. Hip-hopowcy / Hiphopowcy na kładce wycinają hołubce niczym breakdancerzy. Tempo narasta, czas na clou tej imprezy! Oto znienacka wyskakuje niczym filip z konopi radża z kluczykami do rolls-royce’a z silnikiem hybrydowym, który ponoć nie rzęzi. Tu już nauczyciel oczy przeciera ze zdumienia. Toż to nie do wiary! Przecież Rolls-Royce nie ma w ofercie takiego modelu!

Naruszenie normy językowej w przekazach kultury

Jak językoznawcy oceniają niepoprawną sylabizację w sztuce (np. na plakatach)?Przykład:

1. https://i0.wp.com/czytajpl.pl/wp-content/uploads/2018/03/bukowski.png?fit=1500%2C1000&ssl=1Przykład

2. https://static.rmf.pl/rmf_classic/static/00213/2cb74-cab27cbff9.jpg

W savoir-vivre/modzie rozróżnia się świadome i nieświadome naruszenie normy – to drugie jest błędem, a to pierwsze może być uznane za coś pozytywnego. Trudno odpytywać poszczególnych artystów ze znajomości języka, ale być może Państwa ocena też będzie zależeć od intencji i świadomości artysty.

32818

Angielski krytyk kultury Eduardo Mallea twierdził, że wartość utworu polega nie na jego doskonałości, ale na efektach, jakie wywołuje. W podanych przykładach mamy do czynienia z kreatywnymi projektami graficznymi: plakatem oraz okładką. Oba mają walory artystyczne. Plakat postrzegamy jako polisemiotyczną formę, która ma swoja wagę estetyczną, ale i komunikacyjną. Okładka podobnie, jest elementem sztuki książkowej, będącej przedmiotem interdyscyplinarnych badań. Sama sztuka jest przestrzenią kreacji, innowacji, łamania konwencji – również w obszarze języka, a więc i tekstu. W przesłanych projektach pojawia się naruszenie normy: niezgodność z zasadami podziału wyrazu na sylaby. Ale nie mamy tutaj do czynienia z błędem, bo ten byłby nieumyślnym działaniem. Występuje tu świadome łamanie reguł językowych – częsty element w sztuce. Spotykamy się z tym zjawiskiem w różnych formach artystycznych, ale i takich, których zasadniczym celem jest przyciągnięcie uwagi odbiorców, np. w reklamach lub nagłówkach prasowych. Podział na sylaby, utrwalany już w edukacji dzieci, tutaj przyjmuje postać niepoprawną. Segmentacja słów jest niewłaściwa, może nawet utrudniać recepcję. Ze względu na niepoprawność zaburza proces komunikowania, ale zostaje osiągnięty cel zwrócenia uwagi odbiorcy, a sam zabieg jest świadomy i przemyślany. Autorzy z niepoprawnej segmentacji słów uczynili wręcz dominantę w swoich przekazach. Mówi się, że sztuka istnieje po to, żeby niepokoić – i niepokoi, również językoznawców, ale świadomego naruszenia norm językowych w sztuce nie potępiamy. Przypomnijmy, że postawy wobec używania języka mogą być różne, począwszy od puryzmu i konserwatyzmu, przez perfekcjonizm czy logizowanie (charakteryzujące się dążeniem do uzgodnienia zjawisk językowych z powszechnie przyjętą logiką), aż do liberalizmu. Przyglądajmy się z ciekawością różnym innowacjom językowym.

Kaja Rostkowska – Biszczanik 

Żeńskie formy zawodów

Czy istnieje słowo listonoszerka, a jeśli nie, to czy można się nim posługiwać w analogii do słowa woltyżerka? Inne przykłady: handlarzerka, stendaperka, żandarmerka, biskuperka.

meeting-2810541_960_720

Odpowiadając na to pytanie, warto na początek zaznaczyć, że choć system słowotwórczy polszczyzny daje wiele możliwości, to jednak występują w nim pewne reguły – uwarunkowane zarówno określoną budową języka, jak i historią jego rozwoju. Zasada analogii w tworzeniu nowych wyrazów nie zawsze się sprawdza, a podobieństwa bywają po prostu przypadkowe.
Jeśli chodzi o podany w pytaniu szereg form żeńskich, to wydaje się, że błędnie utworzono je z pomocą formantu -erka zamiast sufiksu -ka, który jest obecnie najbardziej produktywny w tej kategorii słowotwórczej. Część z tych wyrazów funkcjonuje zresztą w polszczyźnie i nie ma potrzeby ich modyfikować. Zamiast listonoszerki należy więc używać formy żeńskiej listonoszka, utworzonej od wyrazu podstawowego listonosz; zamiast handlarzerkihandlarka (od handlarza), zamiast biskuperkibiskupka (od biskupa). Te trzy wyrazy są odnotowane w „Słowniku nazw żeńskich polszczyzny” pod red. Agnieszki Małochy – Krupy właśnie w tym kształcie.
W słowniku tym nie występuje żeńska forma od żandarma (jest natomiast żołnierka). Zgodnie z przedstawionym wzorem słowotwórczym należałoby ją utworzyć od wyrazu podstawowego żandarm (nie żandarmer), dodając formant -ka. Powstaje nieco trudna w wymowie, ale poprawna forma żandarmka.
Wyraz stendaper (występuje też z dywizem w oryginalnej pisowni stand-uper, por. https://nowewyrazy.uw.edu.pl/haslo/stand-uper.html) jest nowym zapożyczeniem, a forma żeńska została utworzona poprawnie.
Dodatkowo, z pytania nie wynika, czy chodzi o formy żeńskie, czy może raczej o rzeczownikową nazwę czynności. Woltyżerka (jako źródło analogii) to przecież nie tylko kobieta woltyżer, ale także nazwa dyscypliny sportowej. W takim sensie proponowane formy też są jednak ułomne. Zgodnie z polskim wzorcem należałoby mówić raczej o roznoszeniu listów, handlowaniu, biskupowaniu (czasownik biskupować w znaczeniu <pełnić obowiązki biskupa> odnotowuje się w słownikach) i stand-upowaniu.

Magdalena Steciąg

Żurawie klangorzą czy klangorują?

Klangor żurawi. Opisuję zdjęcie, na którym widać krzyczące ptaki. Jak prawidłowo opisać ich aktywność: klangorujące żurawie czy klangorzące żurawie? Wybrałabym klangorujące. Proszę o wskazanie poprawnej formy.

sandhill-crane-gd5f63569c_1920

Nazwa dźwięku, która opisuje odgłos żurawi, to rzeczywiście klangor. Czasem w wyniku skojarzeń i podobieństwa wykorzystuje się ją również, by oddać odgłos dzwonów. Polskie nazwy dźwięków mają przeważnie bardzo stare pochodzenie rodzime i tworzą całe rodziny wyrazów, np. brzęk – brzękać – brzęknąć (brzęknięcie) – brzęczeć (brzęczenie) – zabrzęczeć – pobrzękiwać (pobrzękiwanie), stuk – stukać (stukanie)stuknąć (stuknięcie)zastukać – stukot – stukotać (stukotanie). Zazwyczaj nazwa dźwięku ma swoje językowe źródło w rdzeniu dźwiękonaśladowczym, który w najprostszej wykrzyknikowej postaci naśladuje odgłos. Od tego tworzone były zazwyczaj czasowniki, a w dalszej kolejności rzeczowniki i inne pochodne słowa. W związku z takim stanem słownictwa dość łatwo jest przejść z opisu rezultatywnego dźwięków wykorzystującego postaci rzeczownikowe nazw (brzęk talerzy, stukot butów) na czynnościowy poprzez zastosowanie czasowników (butelki brzęczą, buty stukoczą). W przypadku klangoru jest inaczej, bo to słowo zostało zapożyczone z łaciny, w której miało postać clangor i znaczyło ‘krzyk niektórych ptaków; szczekanie psów; dźwięk trąbki’. Nie zostało ono utworzone na gruncie języka polskiego czy języków słowiańskich i nie wchodzi w relacji słowotwórcze z innymi rodzimymi słowami. Właśnie dlatego nie da się łatwo powiedzieć, że żurawie klangorzą lub klangorują, bo takich czasowników w naszym języku nie ma. Podobnie też nie funkcjonuje imiesłów klangorujące. Czy zatem można użyć którejś z przytoczonych postaci, by oddać czynnościowo zachowanie głosowe żurawi? Odpowiedź nie może być jednoznaczna, bo dotyczy neologizmów i słów potencjalnych. Język daje nam możliwość utworzenia czasowników klangorzyć lub klangorować i nikt nie będzie miał wątpliwości, co one znaczą i od jakiego słowa pochodzą, bo mają prostą konstrukcję i jednoznaczne odniesienie. Jest to argument za użyciem takich czasowników. Trzeba się jednak liczyć z negatywnym odbiorem, bo nie wszyscy akceptują nowe formy, co jest argumentem przeciw ich użyciu. Trzeba też pamiętać, że wiele nazw dźwięków ma wymiar środowiskowy – przyrodniczy, myśliwski, czasem regionalny – bo ludzie bardzo dobrze znają pewną i niewielką ilość nazw dźwięków, tych powszechnych, spotykanych na co dzień, a o wielu dowiadują się przy okazji ich zastosowania przez specjalistów. Kto zna klapanie, trelowanie, korkowanie i szlifowanie (kolejne części pieśni godowej głuszca), czuszykanie (odgłos cietrzewia), czyrykanie (głos kuropatwa), kniazienie (odgłos wystraszonego zająca), skolenie (głos lisa), chruczenie (niski odgłos żubra)? Zapewne niewielu z nas. W związku z tym ryzyko bardzo negatywnej oceny utworzonych potencjalnych czasowników klangorzyć czy klangorować nie jest aż takie duże.
Warto szukać innych odpowiedników o możliwie bliskim znaczeniu, bo przy opisach dźwięków daje się to zrobić. Wiele nazw tego typu ma szerszy zakres użycia. Dla klangoru najłatwiej wskazać czasownik krzyczeć, który ma wiele potwierdzeń takiego zastosowania, np. Żurawie krzyczą dziwnie, głosem przybysza z nieznanego świata, i od tego krzyku chorują ludzie (T. Konwicki, Wniebowstąpienie).
Gdyby więc chcieć oddać bardzo neutralnie czynnościowe wydawanie odgłosu przez żurawie, należałoby powiedzieć (lub napisać): Żurawie krzyczą lub Krzyczące żurawie. Jeśli przekaz ma mieć charakter indywidualny i nacechowany autorskimi środkami wyrazu, można użyć określenia klangorujące żurawie lub żurawie klangorzą.
Opinia w sprawie tego, która z form czasownikowych utworzony od klangoru jest lepsza, też nie jest jednoznaczna. Klangorzą jest bliższa wielu czasownikom dźwiękowym – trochę jak bulgoczą, gaworzą, kraczą, klekoczą, skwirzą czy świergoczą. Zachodząca w odmianie wymiana spółgłoskowa r:rz jest ciekawym odpowiednikiem onomatopeicznym, ale czy bliskim odgłosom żurawi – trzeba posłuchać i zdecydować. Klangorujące z kolei przypomina inne czasowniki dźwiękowe, jak gęgające, korkujące, tokujące i trelujące. Nie dochodzi w tej postaci do wymiany spółgłoskowej, co może być przyjemniejsze dla współczesnego ucha odbiorców.

Piotr Kładoczny 

Koprolalia

W komentarzach dotyczących sporów publicznych przeczytałam, że język przypomina koprolalię? Czy mogę prosić o wyjaśnienie, co to jest koprolalia?

stop-1715720_960_720

Wypowiadając się publicznie, warto formułować wypowiedzi tak, by nie być posądzonym o koprolalię.
Człon kopro- pochodzi z greki i oznacza ‘gnój, kał, kupa, odchody’. Drugi element -lalia, również pochodzi z greki i wskazuje na związek z mową, na zaburzenia związane z mową lub zjawiska językowe.
To, co w języku potocznym nazywa się rzucaniem mięsem, w znaczeniu koprolalii ma dosadniejsze ujęcie, bo jest to „językowe obrzucanie się kupą”, będące objawem choroby psychicznej.
Koprolalia to ‘powstająca w wyniku zaburzeń psychicznych skłonność do używania wulgarnych lub nieprzyzwoitych wyrazów, zwrotów kierowanych do innych ludzi’.

Monika Kaczor

Ptasie metafory

Jakie znaczenie ma czasownik rozindyczyć się?

rage-1015611_1920

Można się indyczyć, można się naindyczyć i można się rozindyczyć, a także poczerwienieć jak indyk i zaczerwienieć jak indyk. Używając tych wyrażeń, zwrotów, nawiązujemy do postawy i zachowania indyka (zwanego indorem), który stroszy pióra, nadyma się i, gulgocąc (lub gulgocząc), rusza do ataku na domniemanego intruza.
W ptasich metaforach najczęściej nawiązujemy do cech, które rzucają się w oczy podczas obserwacji ptaka lub w kontakcie z nim. Dlatego o zdenerwowanej osobie, broniącej swojego zdania, która swoim wyglądem i zachowaniem okazała zagniewanie i zły humor, mówimy, że się naindyczyła. Gdy nie panuje nad swoimi emocjami, wpada w złość i nie daje się uspokoić, możemy powiedzieć, że się rozindyczyła. A gdy jest nadąsana, zaperza się i nadyma – indyczy się.
Przy okazji można wspomnieć również o innej ptasiej metaforze…
Gdy ktoś jest cały rozradowany, kojarzy nam się ze skowronkowymi trelami. Mówimy wtedy, że ktoś jest cały w skowronkach.

Monika Kaczor

Co myślimy, mówiąc o żerowaniu na kimś lub na czymś?

Co wyraża czasownik żerować?

climb-3970174_640

Kiedy zwierzę żeruje, to nie ma w tym nic złego, po prostu zdobywa pożywienie, poluje na nie. Jeśli to samo znaczenie odniesiemy do człowieka, wówczas wyrażamy czynność naganną. Gdy człowiek żeruje na kimś lub na czymś, to oznacza, że ‚wykorzystuje on kogoś, czerpiąc korzyści z jego szczerości, łatwowierności lub trudnej sytuacji życiowej’. Przeniesienie na człowieka określeń ze świata zwierzęcego czasami bywa obelgą. Zastosowanie wspomnianego zwrotu w stosunku do człowieka ma zawsze odcień pejoratywny – lekceważący, deprymujący, inwektywny.

Monika Kaczor

Co lepiej powiedzieć: rozwieść się, a może wziąć rozwód czy rozejść się?

Czy zwrot rozwieść się z żoną czy rozwieść się z mężem są poprawne?

divorce-3195578_640

Rozwód to ‘rozwiązanie związku małżeńskiego przez sąd na żądanie jednego lub obojga małżonków’. Stronami rozwodu mogą być tylko mąż lub żona. Potoczne połączenia wziąć rozwód z mężem, wziąć rozwód z żoną to pleonazm. Lepiej powiedzieć wziąć rozwód.
Czasowniki rozwieść się i rozwodzić się mają to samo znaczenie jak połączenie wziąć rozwód. Są omówieniami używanymi w języku potocznym i są łączone z żoną lub mężem. Dlatego w języku ogólnym połączenie rozwieść się z żoną, rozwieść się z mężem nie są uważane za niepoprawne.
Zatem o kimś, kto rozwiązuje przed sądem swój związek małżeński powiemy poprawie rozchodzi się z żoną, rozchodzi się z mężem lub krótko bierze rozwód.

Monika Kaczor

Co oznacza rzeczownik mór?

Co oznacza mór?

social-distancing-4990640_640

Mór pochodzi od prasłowiańskiego *morь i oznacza ‘to, co morzy, czyli to, co powoduje śmierć’.
Mór jest historyczną nazwą epidemii dżumy, które przechodziły przez Europę przez ponad 500 lat. Najbardziej dotkliwa i znana jest czarna śmierć z XIV w. W związku z tymi wydarzeniami używane są połączenia morowa zaraza, morowe powietrze i powiedzenie bać się czegoś jak moru.
Mór oznaczał ‚zarazę, klęski, powodujące masowe wymieranie ludzi i zwierząt’. W Słowniku Lindego czytamy, że mór to „nagłe umieranie między ludźmi i bydłem, osobliwie z głodu, przemorzenia, lub też morowego powietrza”.
Mór ma dwa znaczenia: historyczne (‘dżuma’) i nowsze (‘pomór bydła, świń lub innych zwierząt hodowlanych’).
Można zaryzykować stwierdzenie, że mór nie występuje we współczesnej polszczyźnie. Pozostały po nim dwa określenia: pomór i umór.

Monika Kaczor

No to klops, czyli to, co się nie udało…

Dlaczego mówimy klops na coś, co się nie udało?

smiley-1635454_640

Klops to synonim słowa pulpet. Jest określeniem oznaczającym ‚pojedynczy, duszony lub gotowany okrągły kotlecik z mięsa mielonego’ lub ‚całą dużą pieczeń z mielonego mięsa, podawaną na ciepło lub zimno’.
Klops podchodzi od niemieckiego czasownika klopfen ‘stukać, klepać, siekać, bić, rozbijać, rozłupywać’. Dawniej mięso nie było mielone, lecz siekane tasakiem na drobne kawałki.
‘Fiasko, klapa, niepowodzenie’ to polski dodatek do klopsa. Może przez analogię do pasztetu, który wskazuje na kłopotliwą sytuację, niespodziewaną nieprzyjemność, klops stał się synonimem porażki.

Monika Kaczor