Filharmoniczne – nie fisharmoniczne dyktando niby-sportowe, niby-muzyczne w niemolowej tonacji C-dur

XI Dyktando Uniwersyteckie “Złap byka za rogi”

Autorem tekstu dyktanda jest prof. Marian Bugajski.

Filharmoniczne – nie fisharmoniczne dyktando niby-sportowe, niby-muzyczne w niemolowej tonacji C-dur

Nie będzie to na pewno superdyktando, ale naprawdę mało skomplikowane, nieponadprzeciętnie trudne, dyktowane w tempie adagio (adadżio) – czasem larghetto, niekiedy skądinąd piú mosso, nieomalże allegretto.
A cóż by miało wspólnego ze sportem – żachnie się niejeden student sportowiec, żałując, że zamiast uprawiać, trekking, snowboarding, spinning, carving, albo nawet zwykły jogging, mozoli się nad quasi-sportowym tekstem.
Sportowcy podobnie jak niesportowcy, melomani tak jak i niemelomani są dziś niemalże powszechnie posiadaczami CD-ROM-ów, empetrójek, empeczwórek i pendrive’ów oraz innych nie mniej wymyślnych, wysoko pojemnych, giga- a nawet terabajtowych, długogrających gadżetów, mieszczących nieograniczone kilkutysięczne zbiory nagrań. Obsługa meganowoczesnych acz niekiedy nie nazbyt funkcjonalnych iPadów i iPhone’ów to już nie jakieś czary-mary, hokus-pokus i abrakadabra.
Dzieł Bartóka, Beethovena Brahmsa, Debussy’ego, Griega, Händla, Mahlera, Mendelssohna, Preisnera, Vivaldiego i innych bardziej lub mniej znanych, nawet nieczęsto wykonywanych, twórców kompozytorów mogą więc słuchać miłośnicy Polihymnii, Terpsychory, Melpomeny, Euterpe – hożych półboginek – muz chyżo pląsających w apolińskim orszaku przy muzyce monochordu i innych chordofonów.
Mogą się nimi zachwycać curlerzy, snowboardziści, waterpoliści, badmintoniści, darterzy, kitesurferzy, zawodnicy taekwondo i dżiu-dżitsu (jiu-jitsu, jujitsu) niekoniecznie w takich salach jak Metropolitan Opera czy Carnegie Hall, w światowych music-hallach, ale także w Filharmonii Poznańskiej, Filharmonii Zielonogórskiej im. Tadeusza Bairda, w filharmonii wałbrzyskiej czy w Rybnickim Centrum Kultury, lecz nawet na co dzień podczas mniej absorbujących treningów.

Zmiany znaczeniowe „kochanka”

W j. angielskim mamy słowa love i lover. W polskim mamy słowa kochać i kochanek, jednak kochanek jest właściwie zaprzeczeniem kochania, bo współcześnie odnosi się do kogoś, z kim zdradza się ukochaną osobę. Skąd pochodzi taka deformacja znaczeniowa, kiedy pojawiła się w polszczyźnie i czy dawniej używano słowa kochanek w sensie pozytywnym jako ukochany? Czy w innych językach można odnaleźć podobne zjawisko?

Burza_Pierre_August_Cot_1880

Zmiana znaczenia obserwowana w słowie „kochanek” to degradacja (pogorszenie), zwana także pejoratywizacją. Pierwsze podawane w słownikach najnowszych znaczenie rzeczownika kochanek to ‘mężczyzna związany uczuciowo i seksualnie z kobietą, która nie jest jego żoną’. Prześledzenie losów tego wyrazu w polszczyźnie wskazuje, że w kochanku zaszedł proces zmiany dominanty semantycznej (najważniejszego elementu znaczenia). Słownik XVI wieku podaje, że kochanek to ‘ten, kogo się kocha (często wzajemnie), pieści, pielęgnuje, o kogo się dba, kogo się z miłością wychowuje’; ‘także ulubieniec, faworyt’. Drugie jego znaczenie notowane w tym słowniku to ‘człowiek delikatny, słaby, zniewieściały, nieznoszący trudu, szukający przyjemności’. Co ciekawe, słownik notuje także przenośne znaczenie tego słowa: ‘człowiek oddany czemuś, pragnący czegoś, znawca’.
Słownik Lindego, który odzwierciedla stan polszczyzny od XVI do początków XIX wieku, jako podstawowe rejestruje znaczenie ‘ukochany, kochanie czyje, luby’, jako drugie natomiast ‘miłosny kochanek, amant’, na trzeciej pozycji znalazło się użycie adresatywne mój kochanku. Takie same rozkłady znaczeń podają chronologicznie późniejsze Słownik wileński (1861) oraz tzw. słownik warszawski (1900-1927). Dopiero Słownik języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego wydany w połowie XX stulecia, jako pierwsze podaje znaczenie ‘mężczyzna utrzymujący z kobietą stosunki miłosne nie w małżeństwie, amant’, następnie ‘para ludzi utrzymujących ze sobą stosunki miłosne nie w małżeństwie’, dopiero na czwartym miejscu dopiero pojawia się dominujące wcześniej znaczenie ‘osoba kochająca, kochana, wielbiciel, luby’.
Gdybyśmy zatem mieli wskazać czas pojawienia się tej degradacji znaczeniowej, to nastąpiła ona w pierwszej połowie XX wieku. Prawdopodobne przyczyny tego procesu można wskazać powołując się na obszerniejsze badania dotyczące przekształceń znaczeniowych polskich wyrazów. Wnioski płynące z tych badań wskazują między innymi że: 1) zmiany znaczenia związane są z warunkami społecznego bytu; 2) w dziedzinie semantyki, tak zresztą jak i w innych zakresach faktów językowych, spoza różnorodności form prześwieca dążenie do uściślenia, udoskonalenia języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji.
Współczesna definicja kochanka akcentuje przede wszystkim aspekt seksualny. Dzisiejszy kochanek wyspecjalizował się zatem i nawiązuje do tego odcienia znaczeniowego czasownika kochać, które definiuje się jako ‘mieć stosunek seksualny z drugą osobą’. Seksualność od stuleci pozostawała w społeczeństwach europejskich tematem tabu. Tabu to było szczególnie silne w odniesieniu do seksualnej aktywności pozamałżeńskiej, piętnowanej ze względów religijnych i obyczajowych. Negatywne wartościowanie tej sfery życia zaowocowało degradacją znaczeniową rzeczownika kochanek. Losy innych wyrazów podległych procesowi degradacji znaczenia w polszczyźnie pozwalają wskazać kilka bardziej szczegółowych przyczyn procesu pejoratywizacji, np.:
1) Stosowanie określonych wyrazów w funkcji eufemizmów. Po pewnym czasie użycia „maskujące” stają się treścią podstawową (np. w roli eufemizmu występował wyraz pośladek, mający ogólniejsze znaczenie ‘tył’. Mówiono pośladek domu, pośladek okrętu. Dziś wyraz w znaczeniu ogólniejszym, nienacechowanym emocjonalnie, całkowicie wyszedł z obiegu)
2) ogólne przeobrażenia sposobów wartościowania pewnych zjawisk przez opinię społeczną (np. klecha oznaczał kiedyś nauczyciela szkoły parafialnej, który nie posiadał stopni akademickich; duchownego bez święceń lub sługę kościelnego. Niski prestiż społeczny niedouczonego sługi kościelnego doprowadził do degradacji uczuciowej wyrazu);
3) przenoszenie na wyrazy niechęci do pewnego obcojęzycznego środowiska lub jego przedstawicieli (np. niemiecki z pochodzenia wyraz gbur (niem. Gebauer) oznaczał pierwotnie ‘zamożnego chłopa’ nabrał treści pejoratywnej ‘ordynarny prostak’, która dominuje w słowniku Lindego).

Interesujące w tym kontekście są zaczerpnięte z internetu przykłady użyć tego rzeczownika, które ujawniają jeszcze inny odcień znaczeniowy. Kochanek jest używany w znaczeniu, które można zdefiniować ‘ogólnie o mężczyźnie z punktu widzenia jakości relacji seksualnych’ (np.: Każdy mężczyzna pragnie być idealnym kochankiem, dlatego też panowie przykładają ogromną wagę do ars amandi; Jeśli chcesz być postrzegany jako dobry kochanek, to zdecydowanie musisz nauczyć się unikać takiego zachowania!). Można takie użycia traktować jako dowód „detabuizacji” sfery seksualnej we współczesnej obyczajowości i kulturze.
Zjawisko dominacji aspektu seksualnego w znaczeniu słowa „kochanek” widoczne jest w wielu językach europejskich: przytoczonym przez autora pytania angielskim (love-lover), niemieckim (liebeLiebhaber), włoskim (amareamante) , francuskim (amouramant) , rosyjskim (любить – любовник). Obok tego znaczenia pojawiają się także użycia sugerujące znaczenie ‘miłośnik, wielbiciel, fan’ oraz ‘ukochany’.

Irmina Kotlarska 

Znaki pisarskie z grupy znaków interpunkcyjnych

Dzień dobry!
Zawsze miałam problem z odróżnianiem i stosowaniem myślnika, dywizu, pauzy i półpauzy.
To, co zawsze mnie ratowało w takich sytuacjach to fakt, że w piśmie ręcznym różnice wizualne pomiędzy tymi symbolami łatwo zatrzeć, a w piśmie komputerowym i tak używa się podstawowych znaków klawiatury (MYŚLNIK nad literą P albo (identycznie wyglądający) MINUS na klawiaturze numerycznej).
Niedawno przechodziłam obok budynku prokuratury w większym mieście, co natchnęło mnie do zadania pytania.
Proszę spojrzeć na załączniki.
1. Czy zarówno w szyldzie (zob. Rzeczywistość.jpg), jak i w rozporządzeniu (zob. Rozporządzenie.png) użyto tego samego znaku?
2. Czy w obu przypadkach użyto prawidłowego znaku? Jeśli nie, to dlaczego?

Rozporządzenie

Rzeczywistość

Szanowna Pani,
zasady stosowania wymienionych przez Panią znaków podaje słownik ortograficzny (zob. Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji, red. E. Polański, Warszawa 2016), także omawia je szczegółowo Adam Wolański (Edycja tekstów, Warszawa 2008). W nazwach miejscowości typu Skarżysko-Kamienna, Polanica-Zdrój, Warszawa-Śródmieście stosowany jest dywiz (łącznik – krótka kreska pisana bez odstępów, bez spacji), podobnie jak w nazwiskach złożonych (Kidawa-Błoński, Nowak-Jeziorański). Przy dzieleniu wyrazów i przenoszeniu do następnego wiersza dywiz przechodzi na drugą stronę, podczas gdy znak przeniesienia pozostaje na końcu poprzedniego wiersza, jak poniżej:
Kraków-
-Płaszów

Magdalena Idzikowska

Dywiz, myślnik i półpauza

Szanowni Państwo,
proszę o pomoc w prawidłowym wyliczeniu możliwych alternatyw.
Przykład 1:
– Zdarzają się czasopisma w układzie dwu- lub więcej kolumnowym.
– Zdarzają się czasopisma w układzie dwu- lub więcej-kolumnowym.
Przykład 2:
– Ten problem można rozwiązać w dwój- lub nawet trójnasób.
– Ten problem można rozwiązać w dwój- lub nawet trój-nasób.
Przykład 3:
– Prowizja od tego kredytu jest dwu-, a nawet trzy-krotnie wyższa.
– Prowizja od tego kredytu jest dwu-, a nawet trzykrotnie wyższa.
Jak sadzę, przecinek musi zawsze kończyć pierwszą alternatywę („dwu-”, „dwój-”, „dwu-”), bo nie ma takich słów jak „dwu” czy „dwój”.

W przypadku pominięcia części wyrazu stosuje się łącznik (dywiz) zapisywany w postaci krótkiej poziomej kreski „-” (krótszej od pauzy i półpauzy). Tworzy on przede wszystkim różnego rodzaju złożenia, jak np. czarno-biały, pseudo-Amerykanin, Skłodowska-Curie, ale i właśnie w celu oznaczenia, że część wyrazu została pominięta: dwu-, trzy-, dwój, trój-. Zapisując pełny wyraz (dwukrotnie, trzykrotnie, dwójnasób, trójnasób), nie stosuje się łącznika. W pierwszym przykładzie natomiast można posłużyć się zapisami dwu- (lub więcej) kolumnowy oraz dwu- lub więcejkolumnowy. Łączną pisownię podobnego złożenia słów – więcejwyrazowy – notuje Wielki Słownik Ortograficzny PWN pod redakcją E. Polańskiego.
Warto też dodać, że w polszczyźnie istnieje słowo dwu. Występuje obocznie z formami dwóch, dwóm, dwoma, choć jest to wariant zanikający.

Kaja Rostkowska-Biszczanik

Stopniowanie przymiotników

Szanowni Państwo, chciałem zapytać, czy w opisie choroby komisja lekarska słusznie zakwestionowała moje określenie noga bardziej zwichnięta, twierdząc, że ten stan chorobowy nie podlega ocenie ze względu na intensywność.
Szanowny Panie,
w języku polskim występują przymiotniki, które ze względów semantycznych się nie stopniują. Nie opisują one cech stopniowania, ale nazywają właściwości obiektów, ludzi, zjawisk przez odesłanie do określonych sytuacji, a także innych obiektów, ludzi i zjawisk. Podany przez Pana przykład wskazuje na cechę przez odniesienie do zjawiska: zwichnięcia, a więc zwichnięty, czyli taki, który uległ zwichnięciu, taki, w którym nastąpiło zwichnięcie. Zatem noga nie może być bardziej ani mniej zwichnięta.
Zwichnięty należy do przymiotników relacyjnych, podobnie, jak: drewniany, kwadratowy, łysy, nagi, pusty, szklany, złamany, żelazny.

Monika Kaczor

Ponieważ

Szanowni Państwo,
jaka jest etymologia słowa „ponieważ”?
W Internecie nie udało mi się znaleźć odpowiedzi; sama natomiast próbuję kombinować w ten sposób, że słowo to pochodzi od zdania PO ‚NIE’ ZWAŻ.
Innymi słowy, domyślam się, że spójnik ten sugeruje, że autor za chwilę wymieni jakieś argumenty (które odbiorca ma ZWAŻYĆ lub na które odbiorca ma ZWAŻYĆ) uzasadniające negatywne (PO ‚NIE’) stanowisko.
Przykład: Nie zgadzam się na to, ponieważ XYZ.
Problem w tym, że takie wyjaśnienie powoduje, że trzeba byłoby uznać za błędne używanie „ponieważ” w zdaniu, w którym na coś lub z czymś się zgadzamy. W takim zdaniu nie ma „NIE”, a skoro tak, to nie może być czegoś „PO NIE”. Wówczas należałoby używać słowa POTAKWAŻ.

Spójnika ponieważ używa się w sytuacji, gdy zgodnie z Wielkim słownikiem języka polskiego (www.wsjp.pl) ‘nadawca podaje powód, dla którego zachodzi stan rzeczy, o którym mowa’ i jest to synonim spójników albowiem, bo, gdyż, jako że.
Ponieważ jest słowem, którego pochodzenie można dziś uznać za skomplikowane, co wynika z tego, że spójnik ów nie zawiera wyłącznie jednego rdzenia, lecz kryje się w nim kilka różnych cząstek językowych, a ponadto zaszło w nim parę procesów historycznych. Jak napisał Wiesław Boryś w Słowniku etymologicznym języka polskiego podstawę dzisiejszego ponieważ stanowiło pierwotne prasłowiańskie *ponje, wtórnie *poně, powstałe z wyrażenia przyimkowego *po nje (przyimka *po oraz zaimka *jь z nagłosową protezą n- pojawiającą się po przyimku, tak jak dzisiaj: widzę jego, boję się o niego). To stare wyrażenie znajduje potwierdzenie wciąż np. w języku bułgarskim poné w znaczeniu ‘przynajmniej, choć’. Pierwotna postać tego połączenia została na gruncie języka polskiego wzmocniona partykułami *va (już dziś nieużywaną) i *že (z utratą wygłosowego -e), tak iż powstało dzisiejsze ponieważ. Podobnie stało się w języku czeskim, w którym słowo to przybrało dzisiejszą postać ponévadž. Historia polskiej postaci spójnika mogła potoczyć się inaczej, np. tak jak w staroruskim, który zaświadcza postaci poneva ‘od tego czasu’ i poneže ‘ponieważ, gdyż’, zawierające tylko jedną z partykuł wzmacniających, w obu przypadkach inną.

Piotr Kładoczny 

Poprawność składniowa – szyk

Szanowna Poradnio, czy jest jakaś różnica w znaczeniu muzyczna kultura czy kultura muzyczna?
Różnica znaczenia wynika z miejsca przydawki w podanych wyrażeniach. Jeśli przydawka przymiotnikowa znajduje się przed rzeczownikiem, to wskazuje na cechę (jakość) przedmiotu. Jeśli ma wskazywać na przynależność (gatunek) przedmiotu do jakiegoś zbioru, to należy ją umieścić po rzeczowniku.
W podanych przez Pana przykładach muzyczna w zestawieniu muzyczna kultura jest przydawką charakteryzującą, zaś w połączeniu kultura muzyczna wskazuje na typ kultury, więc jest to przydawka gatunkująca.
W języku polskim występują również dwuelementowe grupy syntaktyczne, składające się z przymiotników, z których jeden to genetyczny imiesłów. W takich połączeniach składnik, który jest użyty w funkcji rzeczownikowej, należy umieścić na drugiej pozycji, np. oskarżony chory ‘chory, który jest oskarżony’, chory oskarżony ‘oskarżony, który jest chory’.

Monika Kaczor

Pyrrusowe zwycięstwo

Szanowni Państwo,
znalazłem w książce zdanie mówiące o tym, że drużyna odniosła pyrrusowe zwycięstwo 1:0. Bynajmniej nie okupiła go kontuzjami i czerwonymi kartkami, lecz po prostu odpadła z rozgrywek, gdyż poprzedni mecz przegrała 0:2. Czy termin „pyrrusowe zwycięstwo” został użyty właściwie?

Pierwszy prezydent RFN Theodor Heuss powiedział kiedyś, że Europa stoi na trzech wzgórzach: na rzymskim Kapitolu, na greckim Akropolu i jerozolimskiej Golgocie. Z historii starożytnej Grecji pochodzi powiedzenie o pyrrusowym zwycięstwie i do niedawna jego znaczenie było jasne dla większości Europejczyków, którzy od szkoły podstawowej poznają śródziemnomorską kolebkę naszej cywilizacji.
Współcześnie jednak takie wiekowe zasoby językowe, jak biblizmy czy frazeologizmy pochodzące z antyku, są używane coraz rzadziej i coraz swobodniej – zarówno jeśli chodzi o formę (na przykład niezapomniana serialowa Violetta Kubasińska z „ Uli Brzyduli“ mawiała: „Na święta człowiek człowiekowi Mikołajem“, nawiązując nieświadomie do łacińskiej sentencji Homo homini lupis est), jak i znaczenie – choćby w podanym przykładzie. Śledząc konteksty użycia tego związku, można odnieść wrażenie, że współcześnie oznacza on po prostu trudną walkę zakończoną wygraną.
Językoznawcy obserwują te tendencje z troską, piszą wręcz o „gasnących“ frazeologizmach, wskazując na odesłanie wielu utartych powiedzeń do (uzualnego) lamusa. Z drugiej jednak strony umiejętność poprawnego posługiwania się frazeologią – zwłaszcza o najstarszej proweniencji – wciąż pozostaje znakiem rozpoznawczym kulturalnego człowieka, a braki w tej sferze bywają napiętnowane żartem, drwiną, szyderstwem…

Magdalena Steciąg

Dzieciak

Chciałabym się dowiedzieć, czy słowo „dzieciak” użyte w odniesieniu do osoby dorosłej w języku polskim jest słowem uważanym za znieważające? Czy może mieć taki charakter w przypadku, gdy skierowane jest do osoby będącej funkcjonariuszem publicznym, podczas pełnienia przez nią obowiązków służbowych?

Przez współczesne słowniki języka polskiego wyraz dzieciak jest traktowany (kwalifikowany) jako potoczny zarówno w znaczeniu podstawowym «dziecko», jak i metaforycznym (przenośnym) «człowiek dorosły postępujący nierozsądnie» (SJP PWN). Wynika z tego, że słowo to występujące w kontekście takim, jak Pani podaje, z pewnością można uznać za niefortunne, niestosowne czy nawet niegrzeczne, jednak nie posiada ono znamion znieważenia osoby, wobec której zostało użyte. Za przejaw znieważenia, które jest rozumiane jako «naruszenie czyjejś godności» (SJP PWN), uznaje się zachowanie (w tym wypadku językowe) wykraczające poza zachowanie niekulturalne. Wyjaśnia to następująco adwokat Anna Węgrzyn:
w doktrynie prawniczej przyjmuje się, że istota zniewagi sprowadza się do zachowania, które według zdeterminowanych kulturowo i społecznie aprobowanych ocen stanowi wyraz pogardy, uwłacza czci drugiego człowieka (W. Kulesza, Zniesławienie i zniewaga…, s. 169). Chodzi o ubliżenie komuś, obraźliwe zachowanie się wobec drugiej osoby (P. Hofmański, J. Sato, Przestępstwa przeciwko czci…, s. 44). Znieważające zachowanie może przybrać postać wypowiedzi słownej lub pisemnej, gestu, znaku, rysunku lub innej formy przekazu. Zachowanie znieważające wykracza poza zachowanie niekulturalne, lekceważenie innej osoby. Istotą znieważenia jest okazanie pogardy. Nie można uznać za zniewagę przejawów braku szacunku, np. w postaci ignorowania kogoś, braku reakcji na powitanie (A. Węgrzyn, Co to jest zniewaga?, http://adwokat-anna-wegrzyn.pl/co-to-jest-zniewaga/ [dostęp 4.01.2018]).
Witold Doroszewski w Słowniku języka polskiego wydanym w latach 1958-1969 odnotowuje, że dzieciak to «nieco rubasznie, czasem z odcieniem pieszczotliwości o dziecku», np. Doczekał się dwojga tęgich dzieciaków od swojej pięknej żony; przen. «smarkacz, młokos; człowiek dorosły postępujący nierozsądnie, dziecinnie», np. Ależ z ciebie dzieciak (…) – Ależ dzieciak! Dałeś się nabrać takiemu lisowi staremu, naopowiadał ci bajeczek i ty uwierzyłeś (oba cytowane za Doroszewskim przykłady pochodzą z literatury). Autor wspomnianego słownika wskazuje wyrażenie frazeologiczne być dzieciakiem, oznaczające «zachowywać się, postępować nierozsądnie, niepoważnie, dziecinnie» (SJPDor.). Słowo dzieciak odnoszące się do dorosłego jest określeniem ze względu na jego usposobienie.
Druga sprawa, to w przestrzeni publicznej (a zwłaszcza w przekazach medialnych) faktycznie zaobserwować można powszechne używanie tej formy zarówno w odniesieniu do dziecka (wiąże się to zwykle z nacechowaniem pozytywnym), jak i dorosłego (internetowy Wielki słownik języka polskiego w tym ostatnim znaczeniu podaje synonim dzieciuch).
Inaczej jest, gdy określenie to dotyczy osoby dorosłej. Przykładem znanym z mediów jest forma wyrażenia porównawczego zachowywać się jak dzieciak (z ewentualną przydawką), np. „Zbigniew Boniek: Bielik zachował się trochę jak rozkapryszony dzieciak” (rozmawiał Tomasz Zieliński, 23.03.2016, Sport.pl [dostęp 24.03.2016]). Sformułowanie takie ma charakter pejoratywny (wartościuje ujemnie).
Na zakończenie warto dodać, że istotą słownictwa emocjonalnego, jak czytamy we Wstępie Uniwersalnego słownika języka polskiego pod red. Stanisława Dubisza (Warszawa 2003), jest to, że sygnalizuje ono stosunek nadawcy (wypowiadającego się) do treści poszczególnych wyrazów, czyli ich desygnatów w rzeczywistości pozajęzykowej. Stosunek ten może być pozytywny lub negatywny, tym samym to słownictwo może mieć pozytywną lub negatywną wartość emocjonalną (USJP, s. XLII).

Magdalena Idzikowska

Przymiotniki od nazw dwuczłonowych

Mam pytanie natury logicznej – czemu od miejscowości Jelenia Góra przymiotnik brzmi jeleniogórski, a od miejscowości Mińsk Mazowiecki – miński, a nie mińsko – mazowiecki czy mińskomazowiecki?
W polszczyźnie obowiązuje zasada, zgodnie z którą od dwuczłonowych nazw miejscowych, złożonych z przymiotnika i rzeczownika (np. Jelenia Góra, Nowa Huta, Nowy Dwór, Stary Sącz) następującego po tym przymiotniku, tworzymy przymiotniki oparte na dwóch podstawach, pisane bez łącznika – jeleniogórski, nowohucki, nowodworski, starosądecki).
Z kolei od dwuczłonowych nazw miejscowych, złożonych z rzeczownika i przymiotnika (np. Mińsk Mazowiecki, Grodzisk Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Tomaszów Lubelski) następującego po tym rzeczowniku, tworzymy przymiotniki tylko od członu rzeczownikowego – miński, grodziski, piotrkowski, tomaszowski).
W przypadku dwuczłonowych nazw miejscowości, składających się z elementów współrzędnych (np. Golub-Dobrzyń) tworzymy dwuczłonowe przymiotniki, zapisywane z łącznikiem – golubsko-dobrzyński.

Monika Kaczor