Skąd się wzięły nazwy: koniczyna, żurawina i dzięcielina?
Pierwotnie nazwa koniczyna oznaczała roślinę szczególnie lubianą przez konie, swoisty koński przysmak. Podobny sposób tworzenia nazw widoczny jest w wyrazie żurawina. Dawni użytkownicy języka wiązali tę roślinę z żurawiną, przypuszczając zapewne, że skoro oba występują na podmokłych terenach, to ptaki chętnie żywią się jej owocami. Żuraw lubi mokradła, żurawina również rośnie na bagnach, więc stąd już tylko krok do skojarzenia jednego z drugim.
Nieco inaczej przedstawia się historia słowa dzięcielina. W zależności od regionu nazwa ta bywała używana jako określenie koniczyny, ale mogła też oznaczać zupełnie inne rośliny, między innymi macierzankę, kaniankę, wykę czy nostrzyk.
Najprawdopodobniej wyraz dzięcielina ma związek z dzięciołem. Nie chodzi jednak o to, że ptaki te żywią się takimi roślinami. Źródłem nazwy mogło być ich charakterystyczne, pstrokate ubarwienie, przypominające wzorzyste kwiaty lub liście niektórych gatunków. Możliwe jest także inne wyjaśnienie. Rośliny takie jak wyka czy kanianka mają wiotkie pędy i wspinają się po łodygach innych roślin. Ten sposób wędrowania roslin mógł kojarzyć się z dzięciołem, który sprawnie przemieszcza się po pniach i gałęziach drzew.
Nazwy roślin często odzwierciedlają więc nie rzeczywiste związki ze światem zwierząt, lecz ludowe obserwacje, skojarzenia i wyobrażenia, które przez stulecia utrwalały się w języku.
Monika Kaczor