Umowa – zlecenie

Szanowni Państwo,
w pracy, w biurze, wspólnie z kolegami zastanawialiśmy się, który zapis nazwy jest poprawny z punktu widzenia norm językowych:
„umowa zlecenie” czy „umowa-zlecenie”.
W praktyce spotykamy oba warianty zapisu, co doprowadziło do sporu interpretacyjnego. Czy mogą Państwo rozstrzygnąć, która forma jest zgodna z normą języka polskiego, a także wyjaśnić, czy i w jakich kontekstach (np. prawnych lub urzędowych) dopuszczalne jest użycie każdej z nich?

Poprawna forma to umowa-zlecenie – zapisujemy ją z łącznikiem, a nie jako dwa osobne wyrazy, choć taka pisownia może wydawać się intuicyjna. Tę postać utrwalają normy językowe, co potwierdza „Słownik ortograficzny” PWN. Łącznik podkreśla, że oba człony tworzą nierozerwalną całość i wspólnie nazywają jeden, konkretny typ dokumentu. Warto jednak pamiętać, że mimo zapisu z łącznikiem, odmiana przebiega tak, jakby były to dwa oddzielne wyrazy, czyli umowa – zlecenie, umowy – zlecenia, , umowie – zleceniu, umowę – zlecenie, z umową – zleceniem, w umowie – zleceniu, umowy – zlecenia, umów – zleceń, umowom – zleceniom, umowy – zlecenia, z umowami – zleceniami, w umowach – zleceniach.

Monika Kaczor

Piórotwór

W ostatnim czasie natknąłem się na słowo ‚piórotwór’ w utworze Aleksandra Fredry. Chciałbym się dowiedzieć, co dokładnie oznacza to słowo, czy jest używane współcześnie, i czy mogę je stosować w nowoczesnym piśmiennictwie. Czy to archaizm, czy może nadal funkcjonuje jako neologizm literacki?

Piórotwór to utwór powstały dzięki pióru, a więc po prostu każdy tekst, który można uznać za dzieło pisarskie. Hasło to pojawia się w niewielu słownikach, ponieważ – choć brzmi archaicznie – jest w istocie neologizmem, ukutym w pierwszej połowie XIX wieku przez Aleksandra Fredrę. Wyraz ten pojawia się w komedii „Pan Geldhab” (komedii w trzech aktach pisanej wierszem), gdzie postać Flory wyraża swoje uniesienie słowami:
„Cóż dopiero ze mną się dzieje,
I jakież niebieskie czucie w sercu mém nie tleje!
I jakiż mojej istoty ogień nie porusza,
Jaków się nie unosi zachwycona dusza!
Kiedy czytam serc tkliwych cudze piórotwory…”

Monika Kaczor

Chciejstwo

Proszę o wyjaśnienie znaczenia słowa ‚chciejstwo’. Czy jest ono synonimem pragnienia lub chęci, czy ma inne znaczenie?

Chciejstwo to wyraz potoczny, dziś nieco przestarzały, którego znaczenie nie jest od razu jasne dla każdego. Nie należy go mylić z pożądaniem ani z określeniami takimi jak namiętność, pragnienie czy chęć – nie opisuje też „mrocznego przedmiotu pożądania”. Chciejstwo oznacza raczej myślenie życzeniowe, czyli traktowanie jako rzeczywistości tego, co istnieje jedynie w sferze naszych marzeń i wyobrażeń. Warto przy tym pamiętać, że te marzenia i wyobrażenia wcale nie muszą być dobre, szlachetne czy przyjemne.
Przykładem chciejstwa jest np. tendencyjne i jednostronne interpretowanie czyjegoś zachowania, szukanie w nim złych intencji czy drobnych przewinień – zwłaszcza gdy z góry uznamy tę osobę za niegodziwą. Chciejstwo to postawa, która zwykle nie prowadzi do niczego dobrego i jest raczej niewskazana w codziennym życiu.

Monika Kaczor

Cierpliwy czy chorujący? Historia słowa pacjent

Jak zmieniało się znaczenie łacińskiego patiens w drodze do współczesnego znaczenia „pacjenta”?

Wyraz pacjent trafił do polszczyzny za pośrednictwem języka niemieckiego, choć jego najdalsze korzenie są łacińskie. Łacińskie słowo patiens oznaczało pierwotnie kogoś „wytrwałego, zdolnego coś znieść”. Z czasem znaczenie to rozwijało się w kierunku określeń „twardy, nieustępliwy, cierpliwy”, a w końcu także „ktoś doświadczający cierpienia” lub „chorujący”.

W XIX wieku funkcjonowało w polszczyźnie słowo pacjencja, używane jako elegancki odpowiednik „cierpliwości”. Mogło pojawiać się również jako wykrzyknik: Pacjencja!, czyli „Cierpliwości!”.

Co ciekawe, do XVI wieku określenie pacjent miało charakter tytułu i odnosiło się do osoby leczącej się u wykwalifikowanego lekarza — w przeciwieństwie do tych, którzy korzystali z pomocy znachorów. Dopiero z czasem słowo to zaczęto rozumieć szerzej jako „osobę chorą, potrzebującą opieki lekarskiej”. Aż do końca XIX wieku pacjentami nazywali swoje strony także adwokaci i radcy prawni.

Monika Kaczor

Tę czy tą?

Która forma jest poprawna Poproszę tę książkę czy tą książkę?

Zaimki rodzaju żeńskiego w bierniku upodobniły się do przymiotników – z jednym wyjątkiem. Tylko zaimek „ta” zachował dawną, rzeczownikową końcówkę „tę”. Warto dbać o tę formę, bo to od nas – użytkowników języka – zależy, czy przetrwa.

Dlatego piszmy i mówmy: tę dużą paczkę, tę działkę, tę sukienkę, tę grupę studentów.

Pamiętajmy: forma „tą” w bierniku jest dopuszczalna jedynie w mowie potocznej, w rozmowach swobodnych i nieoficjalnych. W piśmie – niezależnie od stylu wypowiedzi – poprawna jest wyłącznie forma „tę”.

Monika Kaczor

Możliwe czy dozwolone? O poprawnym formułowaniu poleceń na egzaminie prawa jazdy

Dzień dobry,
uprzejmie proszę o poradę w istotnej językowej sprawie, która dotyczy
sposobu wydawania poleceń przez egzaminatorów prawa jazdy.
Otóż częstym poleceniem wydawanym kandydatom w trakcie egzaminów na
prawo jazdy jest:
– W najbliższym możliwym miejscu proszę zawrócić.

Celem takiego polecenia jest sprawdzenie, czy kandydat prawidłowo
obserwuje znaki i sygnały świetlne. Egzaminator zwykle wydaje takie
polecenie przed skrzyżowaniem, na którym przepisy zabraniają zawracania
i oczekuje, że kandydat na tym skrzyżowaniu pojedzie prosto i zawróci
dopiero na następnym, na którym zawracanie jest już dozwolone.
Poleceniem może dotyczyć tez innych manewrów np. skrętu w lewo czy w
prawo, ale zasada jest zawsze ta sama – na najbliższym skrzyżowaniu (a
nawet kilku kolejnych) manewr jest niedopuszczalny przepisami.

Moja wątpliwość dotyczy użycia słowa „możliwym”, które wydaje się
niewłaściwym, gdyż co do zasady manewr jest możliwy do wykonania (jest
skrzyżowanie, dalsza droga itd. ) zatem zawrócenie jest „wykonalne” a
jedynie niedozwolone przepisami.

Czy mam rację? Czy polecenie o brzmieniu „W najbliższym możliwym miejscu
proszę zawrócić” nie jest błędem w sztuce? Czy polecenie nie powinno
brzmieć „W najbliższym dozwolonym miejscu proszę zawrócić”.

Uprzejmie proszę o wyjaśnienie tego problemu, gdyż wielu kandydatów
wykonując manewr bezwarunkowo wykonuje polecenie egzaminatora i zawraca,
zakładając, że egzaminator (zgodnie z ustawą) nie może wydawać poleceń
do wykonania manewrów niezgodnych z przepisami. Skoro zatem „w
najbliższym możliwym miejscu” znajdują najbliższe skrzyżowanie i
zawracają, co kończy się uzyskaniem wyniku negatywnego egzaminu. W mojej
ocenie taka sytuacja budzi daleko idące wątpliwości.

Uprzejmie dziękuję za pytanie dotyczące poprawności językowej polecenia wydawanego przez egzaminatorów podczas egzaminu na prawo jazdy:
„W najbliższym możliwym miejscu proszę zawrócić.”

1. Czy użycie słowa możliwym jest właściwe?

Wyraz możliwy w języku polskim ma dwa podstawowe znaczenia:

  1. wykonalny, możliwy do zrobienia (np. „To jest możliwe fizycznie/technicznie”).
  2. dopuszczalny, zgodny z warunkami lub przepisami (np. „Jazda tym pasem jest możliwa”, co w praktyce oznacza: dozwolona, przewidziana organizacją ruchu).

W normie potocznej i instrukcyjnej – a taką jest komunikacja w trakcie egzaminu – znaczenie możliwy bardzo często pokrywa się z dozwolony, bezpieczny, zgodny z przepisami. Dlatego w języku praktyki egzaminacyjnej polecenie „w najbliższym możliwym miejscu” jest rozumiane jako „w najbliższym miejscu, w którym przepisy i sytuacja drogowa dopuszczają wykonanie manewru”.

Z językowego punktu widzenia nie jest to więc błąd. Jest to skrótowe, funkcjonujące w środowisku komunikatu służbowego sformułowanie.

2. Czy polecenie może wprowadzać kandydatów w błąd?

Tak – może, nawet jeśli nie jest błędne językowo.
Państwa intuicja jest słuszna: osoba, która interpretuje wyraz możliwy wyłącznie w sensie fizycznym („da się zawrócić, więc jest możliwe”), może uznać, że najbliższe miejsce fizycznej możliwości to najbliższe skrzyżowanie, niezależnie od zakazów.

Skoro przepis nakłada na egzaminatora obowiązek formułowania poleceń niepowodujących naruszenia zasad ruchu drogowego, kandydat może rozsądnie zakładać, że polecenie oznacza miejsce bezwzględnie najbliższe. Stąd nieporozumienia.

Zatem choć polecenie nie jest błędne, jego potoczne użycie może być komunikacyjnie niejednoznaczne.

3. Czy lepsze byłoby polecenie: „W najbliższym dozwolonym miejscu proszę zawrócić”?

Z punktu widzenia:

  • jasności komunikatu,
  • jednoznaczności prawnej,
  • minimalizowania ryzyka popełnienia błędu przez osobę egzaminowaną,

sformułowanie „w najbliższym dozwolonym miejscu” jest zdecydowanie precyzyjniejsze. Usuwa możliwość interpretacji fizycznej (a nie prawnej) i zapobiega opisanej przez Państwa sytuacji.

Polecenie „w najbliższym możliwym miejscu proszę zawrócić” nie jest błędem językowym, ponieważ „możliwy” w języku instrukcji może oznaczać także „dozwolony”.
Jednocześnie jest to sformułowanie potencjalnie nieprecyzyjne, które może prowadzić do błędnej interpretacji przez zdających.
Z perspektywy poprawności komunikacyjnej i przejrzystości egzaminu, bardziej jednoznaczne i zasadniejsze byłoby polecenie: „W najbliższym dozwolonym miejscu proszę zawrócić.”

Takie brzmienie zmniejsza ryzyko wprowadzania kandydatów w błąd i lepiej odpowiada intencji egzaminatora oraz obowiązującym przepisom.

Monika Kaczor

Odwieczerz – nieznane słowo na popołudnie

W piosence Marka Grechuty pt. Twoja postać pojawia się słowo odwieczerz. Jakie jest jego znaczenie?

Odwieczerz to dawne, staropolskie określenie popołudnia, czyli okresu od południa do zmierzchu. Nazwa ta powstała od wyrażenia od wieczora do wieczora i stanowi pewnego rodzaju „odwrócenie” słowa popołudnie. Obecnie myślimy o tej części dnia jako o czasie po południu, czyli patrzymy na nią od strony wcześniejszej części dnia. W przeszłości natomiast postrzegano ją z perspektywy zbliżającego się wieczoru – jako okres poprzedzający wieczór, oglądany „od strony dnia”.

Monika Kaczor

Numer siedem czy siódmy? O użyciu liczebników po słowie numer

 Które sformułowanie jest poprawne numer siedem czy numer siódmy?

Oba wyrażenia są poprawne, ale każde z nich stosujemy w innym kontekście.
Jeśli słowo numer określa jakiś rzeczownik, czyli występuje w konstrukcji typu „coś numer + liczebnik”, używamy liczebnika głównego. Na przykład: Proszę przejść do gabinetu numer siedem.
Podobnie postępujemy, gdy mówimy o numerze telefonu – również używamy liczebników głównych: Zadzwoń pod numer siedem.                                            Natomiast gdy występuje samo połączenie „numer + liczebnik”, stosujemy liczebnik porządkowy. Na przykład: W numerze siódmym „Poradnika Językowego” ukazał się ciekawy artykuł Jana Kowalskiego.

Monika Kaczor

Językowy rodowód słowa kiepski

Czy to prawda, że słowo „kiepski” ma nieprzyzwoite korzenie?

Rzeczywiście tak jest. Przymiotnik kiepski (‘lichy, marny, nędzny, złej jakości’) pochodzi od rzeczownika kiep, który dziś oznacza osobę niemądrą lub niezbyt bystrą. Dawniej jednak słowo to miało znacznie ostrzejszy wydźwięk. W XV wieku kiep było wyjątkowo wulgarnym określeniem – oznaczało ‚żeński narząd płciowy’. Użycie go wobec kogoś stanowiło poważną obrazę, która mogła skończyć się sprawą sądową, a w niektórych sytuacjach nawet bójką.

Monika Kaczor